Zaznacz stronę

Każdemu zdarza się w życiu gorszy okres, wszak nie bez powodu stare porzekadło mówi, że nieszczęścia chodzą parami. Los ma nam do zaoferowania bardzo szeroki wachlarz przeróżnych problemów – od utraconej pracy, przez przeróżne choroby, konflikty rodzinne i długi, aż po katastrofy naturalne niszczące mienie i zagrażające bezpośrednio życiu. Dopadła Cię więc seria nieszczęść. Pierwszemu problemowi stawiłeś czoła z podniesioną głową.

Z drugim też się uporałeś, ale masz wrażenie, że było to pyrrusowe zwycięstwo. Gdy przyszedł trzeci, czwarty i piąty, zacząłeś rozpaczliwie szukać pomocy z zewnątrz, ale zamiast niej dostałeś kilka kolejnych ciosów. I wtedy przyszło załamanie. Wydaje Ci się, że już nic nie da się zrobić, że jesteś przeklęty i już zawsze będzie źle. Masz ochotę usiąść w kącie, zwinąć się w kulkę i płakać. To nie powód do wstydu, takie uczucia to naturalna reakcja na przytłaczającą rzeczywistość. Ale wiesz, co Ci powiem? Nie rób tego. Nie daj się.

Łatwiej odradzić złe rozwiązanie, niż doradzić dobre. Nie znajdę wyjścia z Twoich problemów za Ciebie – mogę tylko udzielić Ci ogólnych wskazówek, a to, jak z nich skorzystasz to tylko i wyłącznie Twoja decyzja.

*Rada pierwsza: weź odpowiedzialność za to, co możesz zmienić i zaakceptuj to, czego zmienić nie możesz.*

Pomyśl o życiu jak o grze z dużym elementem losowości. Gdy grasz w pokera, nie możesz zmienić zasad gry, ani wyczarować dodatkowego asa na ręce. Możesz jedynie wycofać się z licytacji, jeśli uznasz karty za zbyt słabe lub blefować w nadziei, że przeciwnicy się wycofają. Mając więc tylko parę dziewiątek możesz się irytować na niesprawiedliwy świat, który Twojemu przeciwnikowi w trzech kolejnych rozdaniach dał dużego strita, pokera królewskiego i karetę asów; możesz też głośno narzekać, że nie możesz dobrać jeszcze jednej karty. Ale po co? Czy nie lepiej potraktować tej partii jako trudnego wyzwania i nauczyć się czerpać przyjemność z wysiłku intelektualnego potrzebnego, aby radzić sobie z gorszymi kartami?

Zacznij inaczej myśleć o spotykających Cię trudnościach. Zdania „uciekł mi autobus” i „spóźniłem się na autobus” pozornie znaczą to samo, ale tylko pozornie! Jeśli „ucieka Ci autobus”, możesz tylko złościć się na autobus, który odjeżdża Ci sprzed nosa. Czy chcesz, żeby Twoje życie składało się ze złości? Chyba nie. Jeśli zaś „spóźniasz się na autobus” możesz… nie spóźniać się na autobus. Wiem, że to brzmi trywialnie, ale po prostu wyjdź wcześniej z domu. Autobusy tej linii jeżdżą w nieprzewidywalnych godzinach? Więc bądź na przystanku tak wcześnie, żeby na pewno Cię nie wyprzedził. Zapewne wygeneruje to dodatkowe problemy – stratę czasu, konieczność wcześniejszego wstania z łóżka, zimno na przystanku. Je wszystkie też konsekwentnie rozwiąż. Być może masz rytuał słuchania audiobooka przez godzinę przed snem. Skróć go o pół godziny, idź spać wcześniej o te trzydzieści minut i o tyle samo wcześniej wstań, a potem bądź wcześniej na przystanku, gdzie przecież też możesz posłuchać audiobooka. Koniecznie ubierz się ciepło. 

Problem trudnych do przewidzenia godzin przyjazdu autobusu wydaje się trywialny, wręcz nieporównywalny do prawdziwych życiowych problemów takich jak komornik, ból po stracie bliskiej osoby czy poważna choroba. Mimo to miej go zawsze z tyłu głowy jako pouczający przykład. 

*Rada druga: miej świadomość, czego chcesz od życia*

Nie myśl: „nie chcę nigdy więcej widzieć tego nadętego buca, który jest teraz moim szefem i jego irytującej sekretarki”. Pomyśl raczej: „chcę pracować w satysfakcjonującym zawodzie, z miłymi i inspirującymi ludźmi, a poza tym, zarabiać na tyle, aby móc w wakacje podróżować po całym świecie”. Wiedza, czego nie chcesz od życia nie wystarczy – oprócz unikania rzeczy nieprzyjemnych, musisz dążyć do czegoś, a więc ustalanie celów to jest niezbędnym krokiem na drodze do lepszego życia i pozbycia się problemów. Kiedy już jesteś świadomy własnych pragnień, ustal między nimi hierarchię. Co jest dla Ciebie najważniejsze? Z czego byłbyś gotów zrezygnować, kiedy będziesz zmuszony wybierać? 

Istotne jest upewnienie się, czy Twoje cele są konkretne, realne i zależne od Ciebie. „Wygram Konkurs Literacki o Złote Pióro Adama Mickiewicza” nie jest do końca dobrym sformułowaniem celu – lepiej ująć go jako „napiszę naprawdę dobry wiersz na ten konkurs”. Nie jesteś w stanie przewidzieć, czy nowy geniusz na miarę Mickiewicza nie wystartuje w tym konkursie ani czy jurorzy nie zostali przez kogoś przekupieni. Sformułowanie celu tak, aby jego osiągnięcie było zależne tylko i wyłącznie od Ciebie pomoże Ci uniknąć uczucia goryczy, jeśli mimo tego, że dałeś z siebie 110%, dostałeś jedynie honorowe wyróżnienie podczas gdy główną nagrodę zgarnęło jakieś dziecko piszące częstochowskimi rymami.

Pamiętaj również o tym, żeby Twoje cele były konkretne. „Przez następny miesiąc przebiegnę co drugi dzień trzy kilometry”, „zrzucę piętnaście kilogramów”, „rozwiążę połowę zadań ze zbioru Jędrzejowskiego i Kruczka” to zdecydowanie lepsze cele niż „poprawię kondycję”, „schudnę”, „będę lepszy z fizyki”. Kiedy formułujesz swoje cele precyzyjnie, możesz o wiele łatwiej ocenić, czy już je osiągnąłeś, a jeśli nie – jak daleko od ich realizacji jesteś.

*Rada trzecia: skup się na teraźniejszości*

Przeszłość… minęła. Jest za Tobą i już nie wróci. Jeśli zagrzebujesz się w myślach z kategorii „wczoraj było tak pięknie, a dziś jest tak szaro, smutno i źle”, zabierasz sobie szansę na to, że jutro znów będzie tak pięknie. Zdarzył się gorszy dzień? Głowa do góry. Zamiast myśleć „co się stało wczoraj, że jest tak okropnie” pomyśl „co mogę zrobić dzisiaj, żeby jutro nie było tak okropnie”. A potem, po prostu zrób to.

Z drugiej strony, jeśli *dziś* jest lepiej niż wczoraj, ciesz się tym i nie rozdrapuj starych ran. Pozwól złym wspomnieniom, błędnym decyzjom z przeszłości i wyleczonym już chorobom odejść głęboko w niepamięć. Przecież nie chcesz, żeby wciąż były częścią Twojego życia, prawda?

*Rada czwarta: bądź konsekwentny i wytrwały*

Jednym z najistotniejszych czynników wychodzenia z problemów jest Twoja motywacja. Czasem niebo jest zachmurzone, ciśnienie tak niskie, że masz ochotę położyć się i nie wstawać, a dziecko sąsiadów od rana głośno krzyczy. Masz wszystkiego dosyć i chcesz rzucić to wszystko. Co wtedy? Zupełnie nic. Doświetl pokój lampą, żeby uzyskać wrażenie lepszej pogody, wypij mocną, pyszną kawę lub herbatę na podniesienie ciśnienia, ulubioną muzyką w słuchawkach zagłusz wrzaski malucha i wracaj do realizowania swoich marzeń. Nikt ich za Ciebie nie spełni.

Czasem wydaje się, że utknąłeś w miejscu, dalej nie ruszysz. Poszukaj wtedy odpowiedniej wiedzy czy umiejętności u lepszych od siebie. Edukacja jest dziś prostsza niż kiedykolwiek – darmowe biblioteki, kursy w internecie, uniwersytety i szkoły policealne. To wszystko jest w zasięgu Twojej ręki. Skorzystaj z tego.

Nie pozwól, żeby od realizowania planów czy nauki ciekawych rzeczy odciągnęły Cię pochłaniacze uwagi. Wyłącz bezużyteczne powiadomienia w telefonie i nie spoglądaj na niego co chwilę. Nie musisz wiedzieć natychmiast o każdym zdjęciu kota wrzuconym na Facebooka przez znajomą, której nie widziałeś od roku. Masz ważniejsze rzeczy do zrobienia, pamiętasz?

Słowo na koniec – być może to, z czym przyjdzie Ci się zmierzyć w życiu będzie trudne. Może nawet bardzo trudne. Tylko od Ciebie zależy, czy dasz sobie z tym radę. Ale wiesz co? Trzymam za Ciebie kciuki!